Brązowe, rozlane plamy na policzkach, czole albo nad górną wargą. Symetryczne — niemal lustrzane po obu stronach twarzy. Latem ciemnieją, zimą trochę bledną, ale nie znikają. Krem wybielający z drogerii nie zrobił nic, a po wakacjach jest gorzej niż przed.
Jeśli ten opis brzmi znajomo, prawdopodobnie nie masz „zwykłych przebarwień", tylko melasmę — nazywaną ostudą. I to rozróżnienie zmienia wszystko, bo melasmę leczy się inaczej.
Czym melasma różni się od zwykłych przebarwień
Typowe przebarwienie — po słońcu, po trądziku, po urazie — to pojedyncza plama w miejscu, gdzie skóra przeszła konkretne zdarzenie. Ma wyraźną przyczynę i zwykle dobrze reaguje na zabiegi rozjaśniające.
Melasma to co innego: przewlekłe zaburzenie pracy melanocytów, czyli komórek produkujących barwnik — i nie tylko ich. Zmiany obejmują też skórę właściwą: uszkodzoną granicę między naskórkiem a skórą właściwą oraz rozbudowaną sieć drobnych naczyń. To w dużej mierze dlatego samo wyciszenie melanocytów nie zamyka sprawy, a plamy mają skłonność do nawrotów. Charakterystyczny obraz to rozległe, symetryczne plamy na policzkach, czole, nosie i nad górną wargą. Napędzają ją dwa czynniki:
- hormony — dlatego często pojawia się w ciąży („maska ciążowa"), przy antykoncepcji hormonalnej lub hormonalnej terapii menopauzy,
- promieniowanie UV — każda ekspozycja na słońce pobudza nadaktywne melanocyty na nowo. Wystarczy spacer w słoneczny dzień bez filtra.
To dlatego melasma „wraca po wakacjach" i dlatego dotyczy głównie kobiet między 20. a 50. rokiem życia.
Jeśli plamy pojawiły się w ciąży albo karmisz piersią — z leczeniem poczekamy. Część preparatów rozjaśniających jest wtedy przeciwwskazana, a u wielu kobiet przebarwienia po porodzie samoistnie bledną. W tym okresie robimy jedno, ale konsekwentnie: chronimy skórę przed słońcem i światłem widzialnym. Do terapii wracamy wtedy, gdy będzie bezpieczna i będzie miała szansę dać trwały efekt.
Dlaczego krem z drogerii i pojedynczy zabieg nie wystarczą
Kosmetyki rozjaśniające działają na powierzchni, a problem melasmy siedzi w nadaktywności komórek barwnikowych — bez wyciszenia tej nadaktywności plamy odbudowują się od środka.
Jest i druga pułapka: agresywne, jednorazowe zabiegi mogą melasmę pogorszyć. Silne podrażnienie skóry potrafi pobudzić melanocyty jeszcze mocniej — efektem bywa przebarwienie pozapalne w miejscu leczenia. Dlatego doświadczony lekarz nie zaczyna leczenia ostudy od mocnego lasera.
Co naprawdę działa
W naszych klinikach podstawą postępowania jest terapia depigmentacyjna: rozłożony w czasie protokół, który łączy zabieg gabinetowy (maska o wysokim stężeniu składników hamujących produkcję barwnika) z kilkumiesięczną kuracją domową podtrzymującą efekt. Działa na przyczynę — wycisza nadaktywne melanocyty — a nie tylko złuszcza to, co widać.
W naszych klinikach prowadzimy ją w ramach terapii depigmentacyjnej; kwalifikację i plan ustala lekarz. Terapia kosztuje 1950 zł.
Drugi, niepodlegający negocjacji element to fotoprotekcja: filtr SPF 50+ codziennie, przez cały rok, także zimą i w pochmurne dni. Bez tego każda terapia depigmentacyjna to praca do jednorazowego spalenia — dosłownie.
Najlepszy moment na start to jesień i zima — mniej słońca oznacza spokojniejszy przebieg terapii i mniejsze ryzyko nawrotu w jej trakcie.
I jedno doprecyzowanie, które w melasmie robi różnicę. Sam wysoki SPF nie wystarcza, bo opisuje ochronę przed promieniowaniem UVB, a plamy pobudza również światło widzialne. Dlatego zalecamy filtry barwione, zawierające tlenki żelaza — to właśnie barwnik blokuje światło widzialne. W badaniach filtr chroniący przed UV i światłem widzialnym dawał wyraźnie lepszy efekt rozjaśnienia niż filtr chroniący wyłącznie przed UV. Konkretny preparat dobierzemy do Twojego odcienia skóry na konsultacji.
Melasma to maraton, nie sprint — i o tym mówimy uczciwie
Melasmy nie da się „usunąć raz na zawsze" — skłonność zostaje. Da się natomiast doprowadzić skórę do wyrównanego kolorytu i utrzymać ten stan, łącząc terapię, kurację domową i konsekwentną ochronę przeciwsłoneczną. Pacjentki, które znają tę zasadę od początku, są zadowolone z efektów; rozczarowane bywają te, którym ktoś obiecał cud po jednym zabiegu.
Pierwszy krok: pokazać plamy lekarzowi. Odróżnienie melasmy od innych przebarwień — także tych, które wymagają diagnostyki — zajmuje kilka minut, a przesądza o wyborze całej drogi leczenia.
Źródła
- Melasma — StatPearls, NCBI Bookshelf.
- An Update on New and Existing Treatments for the Management of Melasma — PubMed.
- Near-visible light and UV photoprotection in the treatment of melasma: a double-blind randomized trial — PubMed.
- Self-applied topical interventions for melasma: a systematic review and meta-analysis of data from randomized, investigator-blinded clinical trials — PubMed.
- Tranexamic Acid in the Treatment of Melasma: A Review of the Literature — PubMed.